| O mnie |
|
| Nanancy |
|
Gdansk |
| depresją, konkretnie średnie epizody, zaburzenia osobowości - najczęściej borderline, epizody bulimi, a na samym początku anoreksja |
|
| Zobacz mój profil |
|
| Statystyki |
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
3093
|
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
51
|
|
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
1
|
|
Księga gości A to zeby się odstresować...
Pacjent do psychiatry:
- Panie doktorze, moja żona uważa, że jestem szalony, bo lubię kiełbaski.
- To nonsens. Ja też lubię kiełbaski. - mówi lekarz.
- To świetnie. Musi pan doktor kiedyś mnie odwiedzić i zobaczyć moją kolekcję.Mam ich ponad sto!
Pacjent do psychiatry:
-Panie doktorze, ja widze takie małe chochliki... one mnie obłażą. O! Znów atakują!
Pacjent zaczyna się otrzepywać z niewidzialnych chochlików, a psychiatra krzyczy:
-Nie na mnie, nie na mnie!
W zakładzie psychiatrycznym:
— Pana panie doktorze, lubimy pana bardziej niż poprzedniego doktora. — mówi pacjent.
Dlaczego? — pyta się zdziwiony doktor.
— Pan jest swój człowiek.
Przychodzi kobieta z synem do psychiatry i mówi:
- Panie doktorze chciałbym aby przebadał pan mojego 15-letniego syna...
Na to doktor:
- Pani syn cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną, połączoną z atakami agresji,otumanieniem i zaburzeniami świadomości z dodatkowym brakiem równowagi psychicznej...jednak prognozy są optymistyczne. Pani syn ma bardo duże szanse na pełny powrót do zdrowia.
Babka zdębiała i pyta:
- Ale przecież pan nawet go nie widział, nie mówiąc nawet o przebadaniu.
- No, ale sama pani przecież powiedziała, że ma 15 lat...
Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać.
Psychiatra mu oczywiście nie wierzy, ale facet się upiera ze umie latać...
Na to psychiatra łapie klamkę od drzwi i chce go wyrzucić, na to facet szybko podbiega do okna, otwiera je i wyskakuje na zewnątrz, robi parę kółek i wraca do gabinetu.
Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać.
Na co facet, że i owszem tylko trzeba szybko machać rękami.
Psychiatra wyskakuje, oczywiście spada i zabija się.
Na co facet: - Jak na Anioła stróża to ze mnie niezły łobuz...
Do psychiatry przychodzi zasmucona kobieta.
- Panie doktorze, coś dziwnego dzieje się z moim mężem.
- Jak się objawia to dziwne zachowanie? - pyta lekarz.
- Gdy wypije kawę, natychmiast zjada całą filiżankę. Zostawia tylko uszko.
- A wie pani, to rzeczywiście dziwne. Uszko jest przecież najlepsze...
Idą lekarze po korytarzu i mówią do jednego, który chodzi z szczoteczką do zębów na smyczy:
-I co nadal twierdzi pan że to pies?
-Panie doktorze przecież to szczoteczka do zębów...
-No widzę że pana stan się poprawił, może pan opuścić nasz szpital.
Po odejściu lekarzy chory mówi tak:
-I widzisz Rex jak ich oszukaliśmy...
W szpitalu psychiatrycznym lekarz siedzi przy łóżku nowego pacjenta i pyta:
- Jak się nazywacie?
- Jak to, nie wie pan?! Jestem Napoleon Bonaparte.
- Tak? A kto panu to powiedział?
- Pan Bóg.
Na to odzywa się głos z sąsiedniego łóżka:
- On kłamie. Nic mu takiego nie mówiłem.
Obok pola truskawek był dom WARIATÓW
Nagle wychyla się wariat i widzi rolnika
Wariat woła
-hej ty co robisz?
-Ja nawożę truskawki
-A co to znaczy?
-To znaczy że posypuje truskawki gównem
-Aaaaa no bo wiesz ja tam posypuje truskawki cukrem.
Ale wiesz ja tam jestem popier....ny!!
Lekarz do lekarza:
- Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje.
Kolega:
- Tak... czasem medycyna jest bezsilna.
Szpital psychiatryczny. Do gabinetu lekarskiego wbiega pielęgniarka:
Panie doktorze, ten symulant z pokoju 123 przed chwilą umarł…
- No, to tym razem przesadził!
Dwaj starzy przyjaciele spotykają się po długim czasie.
Co słychać? - pyta pierwszy.
A, nic dobrego - odpowiada drugi - Cierpię na moczenie nocne
i nie wiem, co z tym zrobić.
Wiesz co, tu niedaleko mieszka dobry psychoterapeuta.
Spróbuj, może on znajdzie sposób.
Przyjaciele spotykają się po kilku miesiącach.
No i co, byłeś u tego psychoterapeuty?
Byłem i jestem Ci bardzo wdzięczny.
Już się nie moczysz?
- Moczę, ale teraz jestem z tego dumny!
Chorobliwie nieśmiały chłopak dostrzegł przy barze piękną dziewczynę.
Przez godzinę zbierał się, wreszcie podszedł do niej i zapytał cicho:
- Czy możemy chwilę porozmawiać?
Dziewczyna popatrzyła na niego i wrzasnęła:
Nie! Chcę się z Tobą przespać !!!
Wszyscy w knajpie zamilkli i zaczęli im się przyglądać.
Przerażony chłopak wrócił chyłkiem do stolika.
Po chwili dziewczyna podchodzi do niego i przeprasza:
- Jestem studentką psychologii i badam jak ludzie zachowują się w kłopotliwych sytuacjach.
Na to chłopak ile sił w płucach:
- Dwie stówy Ci wystarczą?!!! |
|
|
29 grudzień 2010
dziwne
|
właśnie oglądałam mojego bloga co ja tam pisałam ostatnimi czasy - głupia jestem rzeczywiście. Troche tych epizodów depresji było - ale dziwnie, ze nie tak standardowo - tylko zima i lato hmm
No ale to nic - obiacałam sobie, ze to się nigdy wiecej nie powtórzy, przecież moge tyle zrobić dla innych - chociaż komuś umilić życie, czy pomóc mu przetrwać ostatnie dni. Cieżko mi tylko jest jak pacjemt mówi, ze ma już dość, że chce umrzeć - nie mam pojęcia co mam mówić w takich sytuacjach. Zawsze to na żarty przerabiamy, ale chyba innego sposobu nie ma.
Nie zawsze jest ktoś przy mnie kto mnie wesprze - ale to w sumie tylko dlatego, ze w takich momętach zamykam się w sobie i nikomu nie mówie, ze coś się dzieje. Ale ostatnio Ewcia mnie uzdrowiła swoją głupotą - przynajmiej ucze się na czyiś błędach.
Co by nie było - skończe szkoły - oby 2, zmienie prace - no i będzie dobrze. Chociaż nie jestem przekonana, ze chce pracować tak na stałe jako doradca finansowy - jak by nie było - w szpitalu mi się lepiej pracuje. No ale nie bede wymyślać - biore co jest ;) a pozatym nie bede na razie za często przeżywać śmierci innych osób. Nie jestem na to przygotowana..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
29 grudzień 2010
Pani Basiu
|
w związku z tym, ze mam złamaną noge, to nie podjade.. ale w połowie stycznia bardzo chętnie - mój mail to nati175@tlen.pl niech się pani odezwie ;)
a w ogóle byłam przekonana, ze nikt tego bloga jednak nie czyta - a tu lipa.. no i troche mi głupio za te wszystkie głupoty ;) ale już jestem chyba normalna ;)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
29 grudzień 2010
Złamałam noge..
|
na 3 tygodnie jestem uziemniona w domu.. Wczoraj było wesoło, bo oczywiście dziewczyny z mojego oddziału mnie wzieły i siedziałam z nimi, aż mnie 1 odwiozła, ale ze dziś to nadal boli to już jest mniej wesoło.. No i miałam dziś podpisać umowe w nowej pracy i zacząć szklenia - a tu lipa - chciałam wyjść z tym gipsem, no ale ze nie moge stawać na tą noge - to ja nawet z pokoju do pokoju mam problem z przejściem.
Dobra wiadomość to taka, ze bede miała troche czasu na nauke do egzaminów - ale znając życie i tak sie uczyć nie bede hihi. Choć anatomi by się przydało nauczyć i histori sztuki, bo z resztą jakoś pójdzie. 17 tego zdejme ten gips - tylko nawet nie wiem gdzie mam iść go zdjąć? I mam sobie dawać zastrzyki w brzuch - ale nie moge.. komuś to komuś, ale nie sobie..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
26 grudzień 2010
Moja droga Ewcia
|
W piątek fatalnie się czułam, pojechałam zawieść koleżance prezent dla jej faaceta, no a ze to było naa oddziale na któremy miałam praktyki, no to wyszło, ze zostałam i pomogłam. No i fajnie było, ale jednak musiałam wszystko schrzanić.. Naprawde miałam ochote sobie coś w piątek zrobić - tak się fatanie czułam - to był 1 z takich dni - gdzie poprostu musze wziążć coś na sen, i przespać cały dzień i noc.. i wtedy jest już lepiej.. No ale oczywiście zepsułam moje stosunki z Asią, a przynajmiej mi sie tak wydaje. Ma prawo być na mnie zła. Ma prawo już nie chcieć mnie widzieć - w sumie jak ktoś gada o samobójstwie - to 99% osób się od ciebie odwraca. No i takim sposobem straciłam kolejną osobę. Nie bede się już odzywać ani narzucać - choc mi przykro. Przeprosiłam i wiecej zrobić nie moge.
A Ewcia moja droga zadzwoniła do mnie dziś wieczorkiem. Najpierw pomyślałam, ze się czegoś napiła, ale to przecież nie w jej stylu. No i wyciągnełam od niej, ze sie nałykała tabletek. Zadzwoniłam wmiędzyczasie na pogotowie i do przyjazdu rozmawiałam z nią przez tel, byleby nie zasneła. Myślałam, ze się na mnie wścieknie, ze nasłałam na nią policje z karetką, ale coż - albo nie bedzie ze mną rozmawiać, albo umrze. Wybrałam to 1. Ale Ewcia przysłała właśnie smska, ze dziękuje, ze uratowałam jej życie. Coś pięknego.
Tylko jak ja się teraz źle czuje.. Jak ja mogłam być tak samolubna i też to chcieć zrobić dzień wcześniej? Pewnie gdybym miała tabletki pod ręką, to bym też wylądowała w szpitalu, ale nie uratowałabym Ewy. Straszny mętlik mam w głowie...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
26 grudzień 2010
Do PANI BASIE KTÓRA PRACUJE NA GINEKOLOGI
|
jak by Pani czytała przypadkiem tego mojego bloga, to niech się pani do mnie odezwie, prosze..
Chciałam z kimś o Madzi porozmawiać...
|
|
Komentarzy:
1
|
|
05 listopad 2010
Madzia zmarła...
|
Byłam u niej 2 tygodnie temu.. czuła się dobrze.. chciałam ją jutro odwiedzić a dostałam smsa, że zmarła.. jednak rozległy rak.. nawet nie wiem co mam powiedzieć.. była to wspaniała osoba i mam piękne wspomnienia które długo ze mną zostaną...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
10 październik 2010
chaos
|
troche chaotycznie prowadze ten blog ze jużsie sama połapać nie moge..
no ale wkońcu tylko idiota ma pożądek, geniusz panuje nad chaosem hehehe |
|
Komentarzy:
0
|
|
03 październik 2010
a dziś mam dobry nastrój ;)
|
Myśle, że ułożyłam troche swoje życie.
Chodze do 2 szkół policealnych i mam prace - bylejaką, prowizyjną, ale mam. No i nie mam określonych godzin pracy co mi bardzo pomaga ;) nie dałabym rady codzinnia wstawać np. na 8 i siedzieć 8 godzin - technicznie nie możliwe w moim przypadku, na a tak to jakoś to ciągne.
Jestem na medycznym kierunku,a kierunek 2gi to reklama. Już zaczełam pisać prace kontrolne - bo jeszcze mam zapał ;) jedną napisałam o borderline - wrzuce ją tu potem, choć nie wiem czy wykładowca mi powie, ze ją z internetu ściągnełam hehe
Przynajmiej zaczynając 2 kierunki mam wiekszą szanse, że któryś skończe hehe
Z relanium przerzuciłam się na Cloranxen - i znowu wyciągam od lekarzy - ale narazie go nie biore, odziwo - nie jest mi potrzebny. I tabletek na sen też nie biore - no i śpie. Wcześniej było tak, ze jak nie mogłam zasnąć i sobie przypomniałam, ze nie wziełam tabletki to zanim jej nie wziełam, to nie zasnełam - a teraz śpie jak powinnam. Jakieś postępy są.
Obiecałam sobie, że nigdy wiecej nie pójde do szpitala - jak nazazie powstrzymuje mnie przed tym mój kotek - za bardzo go kocham. Może i to głupi powód - ale lepiej mnieć jakiś niź nie mieć żadnego. No i jak narazie żyje - chce mi się ;)
raszte napisze potem, bo ide z tatą do kina :)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
29 lipiec 2010
a ja jaj
|
Piętnaa pogoda ostatnio, nie? ten deszcz..
Przez ten deszcz znowu trafiłam na sor...
Jechalam z tatą na rowerach, deszcz nas gonił, no to jechaliśmy szybko, a jak już nas dogonił, prawie pod domem, to mój genialny tata skręcił i wpadłam na niego..
Nic takiego mi sie nie stało, ale jak wpadłam do domu, to nie mogłam złapać oddechu, wszystko zaczeło mi drętwieć, no i matka wezwla pogotowie, już nie wspmne,ze nie wiedziała pod jaki numer dzwonić, no ale dobra..
No i przyjechało dwóch.. powiedzmy ratownikow medycznych, choc ten jeden to mi na kierowce tylko wyglądał, no i coż, probowali mnie uspokoić, zagadać (a ja po 1 słowie gadałam, bo przecież nei mogłam oddychać!), wkońcu mnie wzieli do karetki, dali tlen, dalej nic, no to dali hydroksyzynke - dowciapni - i powiedzieli, ze jak mi za 15 min nie przejdzie to mamy dzwonic jeszcze raz - ja nie wiem, czy to tak wszędzie robią? czy tylko w polsce? oczywiście mi nie przeszlo, to mnie wieli na sor, no i tak wkoncu ktoś mądry dał mi cloranxen i przeszło...
oczywiście to wszystko to nerwica
Szlak mnie już trafia - nie dość, że tachykardia, to teraz jeszcze z oddychaniem problemy...
Jutro ide do lekarki, ale przecież nie da mi zadnych benzo, bo po 1 - bylam od nich uzależniona, po 2 - przecież moge się zatruć - więc wychodzi na to że będe często lądować na pogotowiu
A tak w ogóle to mam dość coraz bardziej tego życia - przecież te objawy będą mi się nasilać, bo mnie matka wkuża, codziennie każe mi się wynosić z tego domu, ale tata jej na to nie pozwala.. narazie - ciekawe kiedy go przekona...
pół dnia dziś przeryczałam - no bo wkoncu.. co ja ze sobą zrobie....
namiot na plaży? schronisko dla bezdomnych?
I znając życie nikt się tym nei przejmie
i bede się musiała rozstać z moim Neonkiem, a to moja jedyna radość, ten kocurek...
łzy mi ciekną i ciekną..
widać życie człowieka w tych czasach nie jest dużo warte...
jednak nikogo nie obchodze... |
|
Komentarzy:
2
|
|
19 lipiec 2010
lekarz
|
dziś poszlam do ogólnej - bo pomimo tego mojego propranololu mam tachykardie
pierwsze co zapytała czy sie czasem jakis tabletek nie nałykalam - oczywiście powiedziałam, że nie - no ale ma kobietka nosa
wysłała mnie na ekg, ze nic poza tachykardią nie było to stwierdziła, ze wysyla mnie do szpitala - bo ona mi propranololu nie zwiększy, bo się boi - no i tym mnie zdenerwowala
postanowiłam isc do innego lekarza - pojechałam na zaspe do szpitala i myślałam, że mi się uda tam do lekarza wkręcić, zeby mi cos na serce przepisał - no ale nie dało rady..
poszłam na izbe przyjęć - no bo coż mi pozostło...
dali mi coś słonego do wypicia, jakąś tabletke + kroplowka z potasu
troche przeszło i myślałam że puszczą mnie do domu.. ale lekarz se wymyślił - że mam leukocytoze i zeby do ginekologa poszła - no szlak mnie trafił..
że ja też głupia nie pomyślałam, ze sama leukocytoza się pojawia jak sie na czczo nie jest, a przecież ja nie byłam..
zbadał mnie i nic mi nie jest, w miedzyczasie zmieniła sie lekarka, dała mi nowe tabletki na serce no i wysłała mnie do domu
TO samo przecież mogła zrobić ogólna - no ale ona za duo o mnie wie - czas zmienić lekarza |
|
Komentarzy:
0
|
|
19 lipiec 2010
fatalna niedziela
|
źle się czułam - bardzo źle..
no i znów chcialam się truć - tylko znowu nie wyszlo - choć ustaliłam ile powinnam wiąść tabletek - no ale nie dałam rady tyle połknąć - ale mialam nadzieje,ze skoro już poprzednio brałam to samo, no to sie skumuluje no i padne - nie udało się - za to serce boli coraz bardziej |
|
Komentarzy:
0
|
|
19 lipiec 2010
praca
|
dostałam w piątek prace - popracowałam w sobote - no i jak to ja - padłam na pomysl, żeby wziąś tabletki z kofeiną - no bo w końcu 6 rano - około 14 myślałam, ze mi serce wyskoczy - a nie mialam moich tabletek na serce - ale poszłam do apteki - dali mi bez recepty odziwo - tyle, ze to niewiele pomogło, tak sie fatalnie czułam,ze w niedziele juz do tej pracy nie poszłam.. |
|
Komentarzy:
0
|
|
19 lipiec 2010
praca
|
dostałam w piątek prace - popracowałam w sobote - no i jak to ja - padłam na pomysl, żeby wziąś tabletki z kofeiną - no bo w końcu 6 rano - około 14 myślałam, ze mi serce wyskoczy - a nie mialam moich tabletek na serce - ale poszłam do apteki - dali mi bez recepty odziwo - tyle, ze to niewiele pomogło, tak sie fatalnie czułam,ze w niedziele juz do tej pracy nie poszłam.. |
|
Komentarzy:
0
|
|
13 lipiec 2010
:(
|
i znów nic z tego - a miało być tak pięknie - mój plan zawiódł, niestety skończył się w łazience...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
12 lipiec 2010
jednak nie wytrzymałam
|
| wziełam jakieś sto tabletek + 2 ze smile shopu - jakies dopalacze, mineły 2 godziny i nic mi nie jest, pozatym, ze sie źle czuje - no poprostu super - a to miał byc niezawodny sposób, choć powinno byc po wszystkim po 4 - 6 godzin - jeszcze zobaczymy co będzie, no i wezme wiecej leków.. |
|
Komentarzy:
0
|
|
12 lipiec 2010
Lepiej
|
wczoraj wziełm uspokajające tabletki, zasnełam i jest mi troche lepiej, może to słonce mnie tak wykancza...
ale cały czas mam problem, pomyśleć, że jakkiś tydzien temu było już tak super...
no ale jak do soboty nic glupiego nie zrobie, to bedzie z górki
siedze przed durnym telewizorem - i kurde - czy ten cały świat kręci się wokół sexu?
no i stwierdzam oficjalnie - mam cukrzyce, trzeba było by iść do lekarza, ale mam na nich alergie... |
|
Komentarzy:
0
|
|
11 lipiec 2010
cholara by to wziela...
|
pięknie..
mam w sobote wyjechać i fajnie spędzić czas...
w sumie na 2 tygodnie w 1 miejsce i na 3 tygodnie w inne...
namioty, dużo ludzi, znajomych i super zabawa..
a ja co? zamiast się pakować to zastanawiam się czy mam się zatruć czy iść może do szpitala...
no cholera mnie bierze - bo miałam mieć piękne wakacje..
i to z 2 facetami - może coś by z tego wyszło...
i teraz sama nie wiem co robić - jeszcze smile shop otworzyli koło mnie - też mnie tam ciągnie
kombinuje zeby isc do szpitala i tam sie zatruć - tym razem jednak mam czym, zeby to bylo skuteczne, ale czy ja tego naprawde chce? sama nie wiem
powinno byc tak, zebym poszła do szpitala- przeczekała az mi sie zrobi lepiej i spokojnie wrocila do domu - wersja optymistyczna
ale fakty są takie, ze przecież zapakuje ze sobą tak leki - tak, że nikt tego nie znajdzie (albo nie bedzie szukal)
albo zatruje sie skutecznie
albo wyląduje na toksykologi
albo wyląduje w kaftanie z kroplówką w nodze - tz na stopie
A CZEMU ZNOWU TAK SIE DZIEJE?
no bo ja zawsze jestem mądra - zrobilo mi się lepiej no i nie biore regularnie leków tylko pije piwo - no bo przecież gorąco
mądrze bylo by się jednak udać do szpitala - ALE
na srebrzysko nie pojade - bo mnie wezmą w pasy
do akademi też nie - no bo u pielęgniarek mam przechlapane
do wojskowego na polanki też nie - bo nawet jak bym chciała - pani ordynator się na mnie wsciekła i mnie nie przyjmie
starogard za daleko
prabuty... tam też nie, bo jak nie wytrzymam i sie bede chciala otruć a się nie uda to bede sie musiała Reni tłumaczyć..
Centrum interwencji kryzysowej - moge zadzwonic i pogadać, ale to pewnie nie pomoże,zresztą nie mam kasy na koncie, a nie pojade tam bo mnie na srebrzysko zawiozą
no i co mi jeszcze zostało?
trafić do normalnego szpitala - moge poleżeć na zapalenie przydatków - bo pewnei teraz mam - robiłam badanie krwi - stan zapalny, boli mnie brzuch - ale sama nie wiem czy to stres czy przydatki - a wizyta u ginekologa to u mnie za duży stres - choć i tak powinnam iść - ale panicznie sie boje (troszke przeszłam,ale nie ma co wspominać), KTOŚ BY MUSIAL ZE MNĄ ISC - ale że nie ma kto, no to przy okazji cierpie też fizycznie
a no i chyba mam cukrzyce - waże już 95kg, ciągle tyje, sprawdzałam cukier na czczo - 120 czegoś tam, 2 godziny po objedzie prawie 200 - no i to by wyjaśniało to - ze tyje, ze sie poce, spiąc jestem, zmęczona..
a 4 lata temu miałam anoreksje - ważylam 40kg - ........ losu (brakuje mi słowa-z pamięcią te coś mam)
no i co tam jeszcze mi zostało - co moge zrobić,zeby sie nie zabić pochopnie?
WSPOMINAŁAM JUŻ ŻE MYŚLALAM ŻE JuŻ MI NIC NIE JEST? ŻE JESTEM ZDROWA?
już ze 30 minut siedze i pisze tego posta i probuje się logicznie zastanowić co mam robić
no ale zabraklo mi pomysłów
Nie zadzwonie do nikogo, zeby mi pomógł - bo nikt mnie poważnie z tym nie potraktuje, ze sie chce zabić, a nie znajdzie sie nikt z mojego otoczenia, kto zauważy że coś jest nie tak
narazie przejade się do apteki po moje magiczne tabletki na wieczny sen. może wezme coś na uspokojenie i się prześpie.. poczekam.. może mi przejdzie
i zgubiłam telefon - także nie mam do nikogo numeru - ale numer mam ten sam - dali mi nową karte - ale nawet gdybym chciała zadzwonić do pani OLI - mojej wspanialej psycholożki, to i tak nie zadzwonie no i lipa...
zresztą gdybym do niej regularnie chodziła to też by było inaczej - a już prawie rok nie byłam...
Ide...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
03 lipiec 2010
Leki
|
Co do leków - nie biore. Powinnam, mam, ale nie biore. Nie że specjalnie - poprostu nie pamiętam. A jak już nie biore - to w piątek pogadam z lekarką i może wogóle nie bede brać?
Choć ona mi pewnie coś wciśnie - a ja chce tylko uspokajające - bo one mi są potrzebne od czasu do czasu, chociaż te na sen też.. no zobaczymy - narazie stosuje inne metody na lepszy nastroj - omega 3, budzenie się ze świtem - choc to tak jeszcze za bardzo nie dziala, no i mam zamiar sprobować akupunktury - o ile jak zobacze te igły to nie uciekne ;p
ale jak ich nie bede widzieć - to bedzie oki ;)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
03 lipiec 2010
Uzależnienie od szpitali
|
Coś chyba w tym jest - bo wkoncu w szpitalu mi najlepiej, zwiedziłam już wszystkie w gdansku - i wszedzie spalilam mosty za sobą - nie ma do jak być młodym i głupim, jak czegoś nie chlapne jęzorem - to sie nałykam tabletek.. ale zresztą nie rozumiem, dlaczego lekarka jest o to na mnie zła - w końcu taki szpital to powinna mnieć to na uwadze,ze coś takiego sie może stać, a że nie łykałam tabletek - to też ich wina, bo czemu tego nie sprawdzą. A pokręcone to wszystko.
Ale starogard miło wsponinam (tylko nie miło oddział młodzierzowy) no i prabuty też.
Ale mam nadzieje, ze już wiecej nie bede potrzebowała takiego szpitala.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
03 lipiec 2010
Mieszkanie
|
3 tygodnie temu wyprowadziłam sie do babci - jest mi lepiej ale to jeszcze nie to.
Z matką jestem już tak pokłucona, że nie chce jej wiecej widziec, zresztą powiedziałam tacie, ze dla mnie to ona juz nie istnieje. Myśle, ze mimo wszystko ją kocham, ale dla mojego dobra będzie, jak urwe kontakty - bo tylko ona tak na mnie dziala, że mi sie żyć odechciewa.. Ostatnio mi wmawia, że jestem pewnie prostytutką - teraz to już jest dla mnie śmieszne - ale to jest fakt, ze ona ma nie rowno pod sufitem (tymbardziej, ze chyb nie widzi jak ja wyglądam - przecież tak przytyłam przez te leki, ze szkoda gadać).
Babcia za tydzien wyjerzdza na 3 tygodnie ( chata wolna :D ) także od babci wyprowadze sie najprawdopodobniej w połowie sierpnia - na 2 koniec gdanska, no ale to też ma swoje plusy.
No i oczywiście wyprowadzam sie moim kotkiem - bo on jest jak dziecko - zresztą wszędzie go zabieram(jak sie zbieram, zeby wyjść, to on już w mojej torbie siedzi hihi) i nigdzie go nie zostawie!
|
|
Komentarzy:
1
|
|
03 lipiec 2010
praca
|
Co chwile zmieniam prace - jestem w tym wybitnie zdolna. Na razie pozostanie sklep internetowy - w sumie wystarcza mi to i nie potrzebuje innej pracy.
Ale od poniedziałku bede sie zajmować 7 miesięcznym dzieciaczkiem - zarobkowo oczywiście, no ale to nie praca tylko przyjemność :)
A że potrafie sie dobrze zaprezentować i dobrze naściemniać gdzie to ja nie pracowałam - to nie było takie trudne :P
|
|
Komentarzy:
0
|
|
03 lipiec 2010
ZMIANY
|
Troche zmienilam mojego bloga. Zmieniło sie moje życie, no i blog też wymaga odświerzenia.
|
|
Komentarzy:
0
|
|
12 kwiecień 2010
wczasy..
|
wrócilam z tych nieszczesnych wczasów - oczywiscie gowno to dało, ale przynajmiej odpoczelam, choć w sumie od czego tu odpoczywać jak się nic nie robi,no nie?
wysłałam już przynajmiej ze 100 cv i jak narazie 1 telefon - no poprostu pięknie...
jak tak dalej pojdzie to wyjade do australi........
|
|
Komentarzy:
1
|
|
31 marzec 2010
hmm..
|
No i coż.. wyszłam ze szpitala tydzien temu pelna entuziazmu, była fajna terapia, myślałam,ze ułoże sobie życie. MARZENIE ściętej głowy...
Nie jest dobrze. Nie umiem znaleść pracy. Miałam być kelnerką - nie przyjeli mnie i jestem pewna, że dlatego,że jestem za gruba. Wyglądam obrzydliwie. I czy ja w ogóle znajde kiedykolwiek stałą prace..
I znów mam ochote sie zabić, bo tak właściwie to nikomu na mnie nie zależy. Wszyscy znajomi mają mnie gdzieś, a zresztą jakoś nie mam ochoty na jakieś kontakty. Moje życie znów jest puste.
Mam wielką ochote wyjecheć gdzieś na 2 koniec świata.. wyjechałabym do londynu,ale coż - 1mam małego kotka(2-go), po 2 - nie mam gwarancji,ze tam znajde prace..
Może lepiej udać wariatke i niech mnie zamkną w psychiatryku do konca życia.
Bede udawać ze słysze głosy i ze widze ludzi których nie ma - zawsze jakieś wyjście z sytuacji..
Znowu desperacja..
w sobote jade na tydzień na wczasy odchudzające- konkretnie na głodówke 7dniową, mam nadzieje, ze to wytrzymam, musze to wytrzymać.
a potem już łatwiej mi będzie nie jeść.
tylko czy mój wygląd coś zmieni.. zanim zaczełam sie leczyć wyglądałam normalnie, a jednak też coś było nie tak..
skoro nie jestem chora psychicznie to może poprostu jestem głupia..
już nawet teza borderline padła - bo stwierdzili, że tego nie mam
wiec skoro nic mi nie jest to już nic nie rozumiem...
|
|
Komentarzy:
2
|
|
20 luty 2010
Kocborowo
|
siedze sobie w starogardzie już 6 tygodni, jeszcze 4 tam bede..
terapia jest, ale czy są zmiany - ciężko powiedzieć...
przyjechałam do domu i nic poza lezeniem i oglądaniem tv nie robie...
nie umiem się do niczego zmotywować... gdzieś wyjść.. z kimś spotkać..
wydaje się to strasznie nie realne.. zamknięta w 4 scianach..
ciekawe czy uda mi się to zmienić...
co z tego że żyje,jak to jest poprostu wegetacja nie życie..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
01 styczeń 2010
Wróciłam ze szpitala
|
a w sumie to zostałam wypisana - bo nałykałam się tabletek, wylądowalam w msw na toksykologii, odwiezli mnie spowrotem, a pani ordynator mnie wypisała - była wściekła, nie dziwie się w sumie..
mam talent do zamykania sobie wszystkich drzwii..
dowiedziałam się że tu oni mi nie pomogą, mam jechać na pół roku na terapie do krakowa - no i chyba pojade - bo co mam zrobić - jak nie to, to chyba już nic mi nie pomoże..
przeglądam i przeglądam - http://babinski.pl/oddzial-leczenia-zaburzen-osobowosci-nerwic-7f
może to dobry pomysł?
|
|
Komentarzy:
4
|
|
18 listopad 2009
12 dni
|
tyle mi zostało do ostatecznej decyzji..
życie jest piękne - fakt
ale ja zrobiłam takie rzeczy, a może poprostu przytrafiły mi sie takie rzeczy, których nie moge sobie wybaczyć..
i 1 i 2 się boje - bo jak się nie uda znowu?
jak to nie pójdzie po mojej myśli?
|
|
Komentarzy:
3
|
|
12 listopad 2009
1 grudnia
|
bez świeczek prosze w tym dniu i potem - do nieba sie nie wybieram
|
|
Komentarzy:
0
|
|
11 listopad 2009
juz tydzień..
|
już minoł tydzień, jak jestem na oddziale, w marynarki wojennej.. poprawy brak..
tylko jak mnie ktos odwiedza, to jest ok..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
11 listopad 2009
list..
|
Droga Pani Olu!
Pisze do Pani, bo sama się zastanawiam, co mam zrobić, a pani jest osobą, która zna mnie najlepiej. Wczoraj miałam akcje - mam nienormalną terapeutkę zajęciową-często ktoś ją bierze za pacjenta, bo zachowuje się gorzej niż pacjenci. No i nigdy nie wiem, w którym momencie kończy żartować a zaczyna mówić poważnie, bo kompletnie nie moduluje swojego głosu. No i tak se z nią żartowałam a ona w pewnym momencie strzeliła focha ,że się tak wyrażę, pielęgniarka tekstem walnęła, ze mam przestać tak gadać - ze może trochę grzeczniej i poważniej. itd. No to ja wyszłam, oczywiście domino negatywnych myśli, ze ja chce dobrze, wychodzi źle itd. Po pół godziny ryczenia(pielęgniarka wcześniej podeszła i powiedziała, ze jak chce pogadać, to żebym przyszła do nich a nie tam sama ryczała), uspokoiłam się w miarę i poszłam się pakować, stwierdziłam, ze chyba po prostu pojadę do domu - ale tego było za dużo..
No i dałam se na luz - najchętniej bym po prostu nabrała się leków i już ich nie wzięła.. no to stwierdziłam, ze do nich pójdę, żeby dopisały do mojej karty, żeby po mojej śmierci, no ze zgadzam się na oddanie moich organów i chce być skremowana. A te się zaczęły śmiać i mówią - ze co niby może mi się tu stać. Powiedziałam, ze chociażby może mie samochód przejechać jak wyjdę przed szpital. Wyszłam, ubrałam się i poszłam - chciały mnie zatrzymać, ze skoro się źle czuje, to lepiej, żebym na oddziale została-powiedziałam, ze ona ze mną na sali nie siedzi i tam tez nie czuje się bezpieczna i wyszłam. Poszłam do sklepu po najzwyklejsze żyletki. Nie mieli, w 2 też nie. No to się ściekłam - maszynką go golenia raczej sobie nic nie zrobię.. no to wpadłam jednak na ten genialny pomysł, ze se jednak wpadnę pod samochód, przeszłam się grunwaldzką w stronę gdańska głównego no i potem film mi się urwał - pamiętam tylko ze jakiś chłopak chciał mi pomóc wstać - stwierdziłam, ze sobie poradzę no i wstałam - musiałam trochę przejść, żeby dojść do siebie no i cóż - samochód to mi na pewno nic nie zrobił, mam tylko 4 otarcia na kolanach, miednicy i piersi, parę siniaków, ale to nic poważnego.
Po tym wszystkim taka jeszcze pół kumająca poszłam do McDonalda po loda z karmelem, no i poszłam na tramwaj podjechać 1 przystanek. w międzyczasie jak już stałam na przystanku, 5-10 min później po tym wszystkim chłopak zza szyby samochodu machał głową, ze ja w takie zimno jem loda, a ja specjalnie zalotnie oblizałam tą łyżeczkę i od pojechał. Wysiadłam z tramwaju i szłam pod gore do szpitala, po drodze w sumie ja zaczepiłam 2 chłopaków no i z nimi poflirtowałam i jak gdyby nigdy nic wróciłam do szpitala. Tak po prostu. Zmiany nastroju co 5 minut. I jak ja mam z tym żyć? Jak mam normalnie funkcjonować? Znaleźć prace? Usamodzielnić się..
Chyba na emeryturę obrazu powinni mnie wysłać...
No i nie wiem, co ja jutro lekarzom powiem - czy znowu nie zacznę kłamać i wymyślać..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
02 listopad 2009
leki
|
zapakowalam leki, tak,zeby ich nie znalezli, ale mi ktos do rozumu natrzepal,ze po co wtedy do szpitala ide zajac miejsce komus chcacemu sie leczyc i wyleczyc.. a jak sie chce zabic to co za roznica gdzie.. tez fakt.. i znów jestem w kropce..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
31 październik 2009
Pożądki + rodzinne spotkanie
|
sprzątam, pakuje się, wystawiłam pare rzeczy na allegro, reszte pakuje do wysłania po znajomych, dziś dla kuzynki i siostrzenicy prezenty, no i sie mi pokój troche opróżni.
No i spotkam sie z rodziną, może ostatni raz w tym składzie - zobaczymy jak sie potoczą moje losy.
Jeszcze tylko oświadczenie, zeby mnie sztucznie nie podtrzymywali przy życiu, coś w stulu testamentu napisze już w szpitalu. Heh..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
30 październik 2009
DAJ SE SZANSE
|
odrazu powinnam miec taki napis na ścianie..
No ale cóż - jednak z niedoszłej samobójczyni do 1 grudnia zostanie niedoszla samobójczyni. We wtorek ide do szpitala. Jednak. W końcu. Nareszcie. Poprostu stwierdziłam, że rzeczywiście - nie da sie funkcjonowac na takiej dawce - 50 to juz za dużo. Boli głowa jak tylko nie wezme i momentalnie jaet mi slabo - no tak sie poprostu nie da...
No i coż - miały być Prabuty, ale trzeba poczekac - no i lipa.
Srebrzysko, kocborowo i am - odpada.
No ale pojawiła się nowa propozycja - szpital wojskowy.
I wezmą mnie już we wtorek.
TEN WTOREK!!!
Cóż - zostało mi się spakować i poddać sie.. leczeniu.
Nie wyjdzie im mnie naprawić w 4 tyg - trudno.
Umre w dniu moich 21 urodzin.
|
|
Komentarzy:
1
|
|
30 październik 2009
ach..
|
życie to nie tylko oddechy, tylko te chwile, w których zapiera ci dech w piersiach..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
15 październik 2009
jednak szpital..
|
Byłam wczoraj u mojej ulubionej lekarki - tej co mnie głównie leczy, no i ona też obstaje za szpitalem... dała mi tydzień czasu, bo o to ją prosiłam, no i wtedy mi wypisze nowe skierowanie do szpitala.. no trudno - trzeba sie bedzie wybrać...
|
|
Komentarzy:
1
|
|
13 październik 2009
psychiatrzy..
|
To sie już robi nieciekawe.. w czwartek byłam u dr. Agnieszki - dała mi skierowanie do szpitala i mam przyjść jak wróce - no czyli już do niej nie pójde.
Dziś byłam u dr.Hanny - wzorowa wizyta kurcze:
zobaczyła mnie i mówi - słucham
nic sie nie odezwałam, to sie pyta zego od niej oczekuje
a ja na to, no że sie źle czuje.. no i ze biore relanium
ona - to czego pani ode mnie oczekuje?
no zeby mi cos panie dala, zebym sie lepiej poczuła
zobaczyła w ksiazeczce moje skierowanie do szpitala, no i pyta, dlaczego do niej przyszlam skoro sie lecze u kogo innego
- bo tamta lekarka przez miesiąc probowała mi odstawić relanium i nic, to mi dała skierowanie do szpitala i koniec.
pyta ile biore - 40
no to tylko w szpitalu to moge odstawić, ona sie ambulatoryjnie nie podejmie leczenia
i czy cos jeszcze od niej chce - zamurowalo mnie, ale mowie recepte na relanium
ona na to, ze nie - a wlasciwie ok, no i mi wypisała i pyta czy czegos jeszcze chce, no to co mialam powiedziec.. nie - bo skoro mnie nie chce leczyc to trudno.
poszlam do pielegniarki zeby pieczatke walnela i sie pyta na kiedy ma mnie zapisac - mowie, ze nie chce sie zapisywac - czemu - bo sie nie dogadałysmy.
4 miesiace czekalam na ta wizyte, uwazalam ja za najlepszego lekarza, a ona poprostu po chamsku mnie spławiła.. no nic tylko isc sie pochlastac...
a ona jak bylam na dziennym oddziale dopasowala mi leki po ktorych czułam sie ok, w niej była moja ostatnia nadzieja - pojade do tych prabut, i tam sie poprostu zabije, musze tylko formalnosci zalatwic - ze nie chce zeby mnie sztucznie podtrzymywali przy życiu, ani nie reanimowali, tylko nie wiem czy w polsce tak mozna i czy to sie do notariusza nie musze pofatygowac.. heh..
nie ma ludzi dobrej woli, któzy by mi chcieli pomoc, takze lepiej bedzie, jak umre, szkoda mi tylko kota...
|
|
Komentarzy:
1
|
|
08 październik 2009
skierowanie do szpitala..
|
dostałam dziś skierowanie do szpitala... celem odstawienia relanium.. no i te moje mysli samobójcze..
narazie sie nie wybieram w kazdym razie..
|
|
Komentarzy:
0
|
|
07 październik 2009
heh..
|
Byłam dziś u lekarza.. no i coż.. dalej nie odstawiłam relanium, biore 10 wiecej.. czuje sie coraz gorzej.. i fizycznie i psychicznie.. aj..
mam juz tego wszystkiego dość..
czemu nie moge poprostu zasnąć... i się nie obudzić...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
06 październik 2009
Psycholożka
|
heh.. wygadałam sie dziś, że chodze do 2 lekarzy, i mam dużo relanium, no a ona to wpisze w karte, ale spoko, jutro ide do lekarza, może nie przeczyta tego hehe właśnie-zgubiłam gdzieś książeczke.. musze ją znaleść..
w poniedziałek jade do władysławowa-na 5 dni, jesli lekarka mi nie bedzie kazała przyjść znowu w środe.. ale tak to bym sobie troche odpoczeła u mojej przyjaciółki, strasznie dawno jej nie widziałam, jak ona bedzie pracować, to ja w spokoju prace kontrolne napisze- bede mieć motywacje, zeby mi się nie nudziło hihi albo bede jej pomagać, bo mieszka w pensjonacie, no zobaczymy. Ale tydzień poza domem mi dobrze zrobi ;)
|
|
Komentarzy:
0
|
|
05 październik 2009
allegro
|
wyprzedarz robie, musze jeszcze książki powystawiać, moze mi troche kasy wpadnie.. a no i ten mój tryptyk, tylko musze go dokończyć
http://allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=1379319
|
|
Komentarzy:
0
|
|
05 październik 2009
hehehe
|
pragram wsparcia z nfz? jasne - wizyta u psychologa - raz na 2 tyg, no z lekarzem w ciezszym momęcie to mozna czesciej, ale np. jak naprawde sie zle czulam - to nie potrafiłam wytrzymać 2 tyg. do kolejnej sesji, zeby nie próbować coś sobie zrobić. Przez jakieś 6 tyg. mniejwiecej co tydzień 1 próba, 2 razy skończyło sie to w szpitalu - po kilka dni, bo wkręcałam im,ze to przez przypadek, a potem,jak zaczeły sie problemy z tymi jajnikami, i trafiłam na oddział, no i rzeczywiście - wysilili sie i zadzwonili do psychiatry czy moge od nich tą 10 relanium dostawać i pernazyne próbowali mi wcisnąć - a i tak jej nie brałam. No i 1 przyszła psycholożka - ale w czym ona mi mogła pomóc, przez 30 min?
Jak sie nażarłam leków, to raz sie nikt nie skapnoł, ze spie ały dzień i noc, a 2 raz, gdyby nie mój tata, to tez brak reakcji, tylko jeszcze pamietam, ze pielegniarka mi z szuflady leki powyciągała, ale przecież na wierzchu nie trzymałam ani relanium, ani innych nasennych.
jest jeszcze CiK - centrum interwencji kryzysowej. Ale to tez takie dziwne - nie powiem, raz jak poszłam w nocy na molo z tabletkami i piwem, zeby sie utopić, to zadzwoniłam, jakoś mi po godzinie rozmowy troche przeszło, potam, jak sie nażarłam leków i wszystko zwymiotowałam (bo koło 200 wziełam), to też roztrzęsiona cała zadzwoniłam i pogadałam z jakąś fajną kobietką, która namawiała,zebym poszła do nich tam z kims pogadac nastepnego dnia - ale to nawet nie była psycholożka, tylko pedagog - i nie była zbyt miła, udawała jednak, ze sie interesuje i napisała mi ze 3 maile, ale jak jej napisałam o dignitas - to juz nic nie odpisała.
A tamta przez tel. mi powiedziała, ze moge u nich przychodzić do psychologów, nawet codziennie jak bede tego potrzebowac - ale w praktyce okazało sie, ze gówno prawda.
Szpitale psychiatryczne - na ogól tez nie na długo pomagają, bo nie ma w nich psychoterapi. No moze jakiś psycholog raz by sie znalał. Są 2 szpitale, w których jest terapia - ale nie wiem, kogo oni tam przyjmują, bo byłam rok temu w komorowie - w warszawie, no i rozmawiałam z psychiatrą, potem przez 10 min z psychologiem, który stwierdził, ze jestem za mało otwarta i nie mam chęci do pracy nad sobą... to niby po cholere jechałam az do warszawy na tą rozmowe? i wiadomo,ze jak widze goscia 1 raz na oczy, jeszcze z taką miną jaką miał, to pewnie, ze nie opowiem mu całej histori swego życia. takze, zeby sie do nich dostać na oddzial musiałabym sie dobrze czuć - to wtedy gadam i jestem żywotniejsza - ale jak tak sie stanie, to wtedy nie bede potrzebowala szpitala...'
No i jest 2 w krakowie, do którego juz mnie pare osób namawiało - ale tam trzeba 3 razy pojechać na rozmowe i zadecydują czy tak czy nie... a nawet gdybym tam chciała pojechać, to uzależnionych od leków nie biorą, takze najpierw trzeba by to odstawić - ale ja tego nie zrobie.
Bo jak odstawie, to sie zaczne ciąć, jak mi będzie źle, zeby zagłuszyc ten psychiczny ból, który momentami jest nie do zniesienia...
A jak już pojade do prabut i zaczne sie gorzej czuć, to na bank sie tabletek nałykam - już mam zapas przygotowany, najlepiej jeszcze jak to piwem popije i będize po wszystkim.
Tam będzie łatwiej, bo nie bedzie znajomych.
Bo w gdńsku to tabunami przychodzili... a ja niekonieczznie miałam ochote kogokolwiek widzieć.. a rekord to 11 osób w ciągu 1 dnia...10-21... masakra...
A na zaspie to mnie tylko 2 osoby odwiedzily, spoza rodziny.. Chociaż właśnie - Właśnie tam czulam się najgorzej, nie dość, że traumatyczne przeżycia wcześniejsze, to przez to tak panicznie się balam obchodów, zeby mnie przypadkiem ktoś nie chciał badać, ze gdyby nie to relanium to nie wiem, co bym zrobiła.. i lipa bo oddział był na parterze, niewiele by mi sie stało.
aj w ogóle.. tragedia.. i nigdy wiecej do zadnego ginekologa faceta nie pojde, bo to mi sie naprawde zawałem serca skońcy.. 1 raz na izbie przyjęć, to kombinowałam jak to zrobić, zeby pielęgniarka czy tam położna weszła ze mną.. ale nie dało rady, a facet był straszny..
chyba sie nigdy nie pozbęde urazu do facetow... heh.. już 3.30, niedługo słonce wzejdzie a ja znowu nie spie... aj...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
04 październik 2009
Pies i kot
|
Oni to mają dobrze - leżą, bawią się, jedzą i śpią. I są zadowolone z życia...
Po 13 pażdziernika będe mieć odpowiedną ilość diazepamu, zeby zrobić co trzeba, no i 2 opakowania lorafenu - na wszelki wypadek + coś przeciw wymiotnego...
Chcociaż fajnie by było schudnąć przed smiercią, bo przecież jest głupi zwyczaj otwierania trumny... i jeszcze fotki robią - jak to bylby powód do miłych wspomnień. Ja napisze w testamęcie, ze chce być skremowana. No i ze nie chce, zeby mnie sztucznie podtrzymywali przy życiu, no i niech se wezmą narządy które się nadadzą, może ktoś chce żyć - to w ten sposob pomoge.
Wszystkim pomoge. Wszystkim będzie lepiej beze mnie. Nie jestem nikomu do niczego potrzebna...heh.. no taka prawda - nikogo nie obchodze, to po co się martwić, ze kogoś skrzywdze - 1 problem mniej dla nfz-tu przynajmiej, lekarzy, pielęgniarek i znajomych i rodziny.
Nic pożyteczniejszego chyba nie umiem zrobić, niż poprostu umrzeć i oddać swoje nażądy potrzebującym - to jakiś cel prynajmiej.
|
|
Komentarzy:
2
|
|
03 październik 2009
ciekawy tydzień przedemną..
|
Wtorek - psycholożka - dalej będziemy wałkowa moją przeszłość. Dzieciństwo i czas szkoły już przerobiłyśmy, tera ostatnie 2 lata pewnie. I to będzie najgorsze... bo ja nie jestem jej ww stanie powiedzieć, co sie u mnie w życiu stało. Ufam jej, wiem, ze mogla by mi pomóc.. ale się wstydze... choć to nie moja wina, ze wyszło jak wyszło..
Eh.. i może jeszcze gdybym na ginekologi nie wylądowała, to może by jakoś inaczej było..
A tak to jeszcze pech, ze sami faceci lekarze.. chociż tam to przynajmiej były pielęgniarki albo obok albo w środku, ale i tak przez to tyle relanium bralam... nie dość, ze od nich 10, to jeszcze swoje..
No i teraz mam problem z 30... i problem z kasą - bo 2gramy diazepamu = 50 zł + przesyłka
Środa - lekarka nr 2 - ta jest fajna i miła i w ogóle, ale nie wiem, czy się nie zdenerwuje, ze nie przestałam.. nie odstawiłam ani troche... chociaż ona sie raczej nie denerwuje, spokojna i uśmiechnięta jest. Ale sie boje...
No i jeszcze do urzędu mam się zgłosić, pewnie znowu dostane skierowanie na staż, na który mnie nie wezmą...
Czwertek - lekarka nr 1 - tej to powiem, ze biore 24, zeby sie nie czepiała, bo ta jest na mnie wściekła i koniecznie chce mnie do szpitala wysłać i to bez mojej zgody, ale wg. mnie - nie ma prawa, ale z 2 strony, bardziej uwierzą jej niż mi, nie? Ale co tam, niech mi przepisze choć troche tego relanium i już, potem se organizuje innego lekarza najwyżej, w jakiejś innej przychodni. A właściwie w poniedzialek za wczasu poszukam, bo mogą być kolejki.
Weekend - szkoła... miałam w planie już wszyszstkie prace kontrolne oddać, ale nawet nie zaczełam ich pisać - mam do napisania 4 + 2 profilaktycznie jak by mnie nie było na 60 % zajęć, no i albo karykature, albo postac z gry komputerowej namalować.
Marnie to wszystko widze...
I jeszcze na kontrole do ginekologa miałam isc... na wypisie pisało, ze po 2 tyg... ale może se daruje... Chcociaż może lepiej iść, bo jak znowu na ten odział pójde, to się załamie...
Nie to, ze było źle - ok, ale ja sie ginekologów boje.. w ogóle się lekarzy boje... i igieł...
Chociaż miałam iść tam jeszcze, bo obiecałam te róże z bibóły... już nawet mam listki powycinane, tylko kijki trzeba znaleść i zrobić, ale nawet nie wiem, czy mnie jeszcze pamiętają..
a może im się aż tak wcale nie podobały? to gitary nie bede zawracać...
A jak jeszcze trafie na tą z permanentną konturówką, to już w ogóle... miałam być wredna na koniec i jej szminke w prezencie kupić, ale sa darowałam.. chociaż może podrzuce anonimowo ;p hehehe
|
|
Komentarzy:
0
|
|
03 październik 2009
troche przerwy w pisaniu - kompletny leniwiec pospolity ze mnie
|
miał to być dziennik, ale cos ten ostatni tydzień był tak zakręcony, ze szkoda gadać...
w sumie, to od poniedziałku ukladam rzeczy w moim pokoju, 2 worki już wyżuciłam, 1 szafke zrobilaam na prezenty, które kupiłam, ale jeszcze ich nie dalam, pouklaadalam wszystkie farbki, brokaty, pędzelki, kilka kolekcji kredek i ołówków. Tylko talentu brak. Chcialabym się nauczyć ładnie rysować. Zrobiłam tryptyk - rozkwitającą róże, metodą decoupage i cracle, ale nie wyszło idealenie. jestem PERFEKCjONISTKĄ.... albo idealnie albo wcale, choć czasem robie coś na odwal, ale nawet te układanie - zajeło mi już 6 dni bo wszysko musi być perfekcyjnie.
W srode byłam u lekarki nr 2, bo kazała sie mi pokazac po tygodniu, no i oczywiście nie odstawiłam relanium, ale dopisała mi jescze chlorprotiksen, zebym spała, 30mg, jak nie zadziała to miałam brać 60, biore 75 i spie! i sie nie budze! i jestem wkońcu wyspana :) ale jak po tym jeszcsze przytyje, to mnie szlak trafi...
przytyłam 39kg, od mojej normalnej wagi, 2 schudłam, ale zostało 37! Tragedia...
Ale zaczełam brać meizitang czerwony, ale mam wrażenie, ze to nie działa na mnie.
Może trzeba poczekać na efekty? no zobaczymy, miesiąc bede brać i zobaczymy, czy schudne.
Do tego tabletki na spalanie wody z organizmu + cellasine + chrom i mało jem - no i spoko.
Tylko piwo musze przestać pić - bo to tez ma kalorie.
A pozatym podobno relnium + alkochol = schizofrenia ;p hehe
|
|
Komentarzy:
0
|
|
29 wrzesień 2009
Kieliszki
|

|
|
Komentarzy:
0
|
|
26 wrzesień 2009
STRACH I LĘK
|
ta moja szkoło jest nawet fajna. nawed mi sie podoba. niesamowite.. myslalam, ze bede siedzie i sie nudzic, ale na ogół jest ciekawie, i jak narazie z zadnej lekcji nie zwialam hehe moze zeczywiscie by mi sie udało?
tylko ja sie caly czas boje, ze nie dam rady, boje sie, ze pojde do tego szpitala, a tam nie dosc, ze sie boja samych objaow odstawiennych, to jeszcze moje myśli s... łatwiej mi bedzie sobie cos zrobić tam, gdzie mnie nikt nie zna - i tego tez sie boje, ze jednak nie wytrzymam, no i znowu zrobie cos glupiego.. a jak mi sie jeszcze nie uda, to bedzie kompletna porazka, jak juz spróbuje... i co ja mam robić.. nie radze sobie.. poprostu sobie nie radze...
wiem, ze wszyscy chca, albo udają ze chca dobrze, ale ja naprawde nie dam rady tego wszystkoego od tak odstawić... strasznie sie boje.. każdego następnego dnia...
|
|
Komentarzy:
0
|
|
26 wrzesień 2009
urząd
|
mam pecha. no normlnie ogromnego pecha ostatnimi czasy... bylam w urzedzie, myslałam ze wkonu dostane jakies skierowanie na staz i mi sie uda go zdobyc.. a tu lipa - nawet skierowan nie mieli... jak pech to pech,a kasy brak, dlugi rozsną...
sponsora potrzebuje hehe
|
|
Komentarzy:
0
|
|
24 wrzesień 2009
Lekarka nr 1
|
Wczoraj byłam u lekarki nr. 2, dziś u nr 1 - musze je jakoś nazwać, bo sie pogubić idzie hehe
i ta mi dzis znowu szpitalem groziła, no ale co tam, wazne ze przepisała co trzeba. Troche za dużo pisze i gadam o lekarzach, lekach, szpitalach - wiem... no ale co ja zrobie ze moje życie się w koło tego przez ostatniee 3 miesiące kręci...
Miała dzwonić dziewczyna w sprawie tego mojego wolontariatu w domu dziecka,ale coś nie dzwoni.. albo ja nie odbieram? nie wiem, ale chciałabym spróbować
|
|
Komentarzy:
0
|
|
24 wrzesień 2009
Gotowanie
|
Od 3 dnig gotuje - toż to szok hehehe
Ale jak zawsze, bo ja przecież mam pecha, coś nie wyjdzie.. a to pokrywke stłukłam, a to telefon mi wpadł do sosu hehehe i coś sie teraz ciężko rozsuwa hehehe
Ale przynajmiej dobre było ;) dziś klopsiki po hawajsku, moi rodzice raczej nie przepadają za nowościami, no ale nawet nie nażekali- a to sie żadko zdaża, i im smakowało.
w KOŃCU WIĘKSZOŚĆ CECH DZIEDZICZY SIĘ co 2 pokolenie, także gotowanie mam po babci :)
ale za to kombinatorstwo po ciotce hehe
|
|
Komentarzy:
0
|
|
23 wrzesień 2009
Lekarze i przyjaciele
|
Miałam zamiar wpaśc do tej lekarki z obrażoną miną i powiedzieć, ze chce tylko skierowanie do psychologa no i leki - te z wypisu. No ale ona odziwo wykazała dobrą wole, zaczeła drążyć temat jak się czuje i trele morele, no i stwierdziła, ze gdybym miała 80 lat, to by machneła ręką, ale tak to nie - nie bedzie mi w nieskończoność przepisywać realnium, ale przepisała, kazała zmniejszyć o 5 mg ale za to 3 x dziennie spamilan 10mg i 2 razy dziennie anafranil 75mg. No i podobno mam być spokojniejsza - mam nadzieje,ze coś wkońcu zadziała...
A z tymi moimi przyjaciółmi to porażka - ja rozumiem, ze się martwią, ale bez przesady.. siedziałam 2 godziny jak na przesłuchaniu i kazaniu - 2 w 1... masakra
|
|
Komentarzy:
0
|
|
Ciekawe myśli:
Bo to takie łatwe, ciche, bezkrwawe samobójstwo bez śmierci.
Samobójstwo jest najgorszą postacią pobłażania samemu sobie.
Czy tego chcemy, czy nie, samobójstwo jest „awansem” - dureń zadający sobie śmierć przestaje być durniem.
Każdy w jakimś zakątku swojej duszy wie aż nadto dobrze, że samobójstwo jest wprawdzie wyjściem, ale przecież tylko jakimś wyjściem nędznym, nielegalnym, zapasowym, i że w zasadzie szlachetniej i piękniej jest dać się pokonać przez samo życie niż ginąć z własnej ręki.
Człowiek zabija się tylko wówczas, gdy w takim bądź innym sensie zawsze pozostawał na zewnątrz wszystkiego.
Ludzie walczą, aby żyć, a nie, by popełniać samobójstwa.
Właściwością samobójcy jest to, że swoje „ja” – obojętne, słusznie czy niesłusznie – odczuwa jako szczególnie niebezpieczny, niepewny i zagrożony element natury, że wydaje mu się, iż stale, w sposób niezwykły jest narażony i wystawiony na niebezpieczeństwo, tak jak gdyby stał na szczycie skały, gdzie słabe pchnięcie z zewnątrz lub drobna słabość od wewnątrz wystarczą, by strącić go w próżnię.
Taki jest jednak zawsze pierwszy odruch beznadziejności: wiara, że w samotności cierpienie zahartuje się i wysublimuje jak w ogniu oczyszczającym. Mało ludzi potrafi naprawdę znieść samotność, ale wielu marzy o niej jak o ostatniej ucieczce. Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa najczęściej jedyną formą protestu, na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku.
Świat niczego od ciebie nie potrzebuje, ale ty musisz mu coś dać. Dlatego żyjesz. Jeśli się teraz zabijesz - niczym się nie różnisz od miliardów innych czaszek, które leżą pod ziemią. Jeśli dasz coś światu, nawet coś nietrwałego, wygrasz.
Jeśli ktoś nie popełnia samobójstwa, nie znaczy, że wybrał życie. On tylko nie potrafi się zabić!!!
Człowiek cierpiący na bezsenność jest siłą rzeczy teoretykiem samobójstwa.
Są noce, gdy przyszłość traci wszelką wagę, a spośród wszystkich jej chwil pozostaje tylko ta, w której postanowimy skończyć z sobą.
Obsesja samobójstwa to właściwość człowieka niezdolnego już ani do życia, ani do śmierci, którego uwaga nigdy nie odrywa się od tej podwójnej niemożności.
Więcej uczestników wojny wietnamskiej popełniło samobójstwo po jej zakończeniu, niż zginęło na niej.
Młodość to oszustwo, prawdziwe gazetowe i książkowe szachrajstwo! Najpiękniejsza pora życia! Starzy ludzie zawsze robią na mnie wrażenienie o wiele bardziej zadowolonych. Młodość to najtrudniejszy okres w życiu. Na przykład samobójstwa w podeszłych latach nie zdarzają się prawie wcale.
W ostatecznym rozrachunku nie popełniamy samobójstwa dlatego, że jest do niego zbyt wiele powodów.
Ten, komu pisane jest się zabić, jedynie mocą przypadku należy do tego świata; w gruncie rzeczy nie należy do żadnego.
|